FANDOM


„Kim jest rycerz bez wierzchowca? Lecz zaprawdę, czymże jest wierzchowiec bez rycerza? Rycerz i wierzchowiec jego, tak jak szlachcic i chłop, istnieć bez siebie nie mogą. Na takich fundamentach, na takich nierozerwalnych związkach wzniesiono solidną twierdzę bretońskiej krainy.”

- król Louen Lwie Serce.

Księstwo Couronne znajduje się przy północnym wybrzeżu Bretonii i jest obecną siedzibą króla. Mówi się, że wywodzi się stamtąd największa ilość jeźdźców na świecie. Przechwałki takiej nie należy lekceważyć, szczególnie w miejscu takim jak Bretonia. Powszechnie wiadomo, że mieszkańcy Couronne mają poważną obsesję na punkcie koni i jeździectwa.

Couronne (1)

W Couronne każdy, od szlachty aż po chłopów, jeździł choć raz w swoim życiu na koniu. Niektórzy chwalą się, że jako dzieci nauczyli się jeździć, zanim jeszcze postawili swój pierwszy krok. Obsesja Courończyków sprawia, że hodowla koni i wyścigi konne są bardzo ważną częścią ich kultury, a nawet polityki. Spiski, mające na celu osłabić konia rywala, są dość powszechne, a kłótnie o wyższość jednego wierzchowca nad drugim nikogo tam nie dziwią. Rycerze z Couronne są najlepszymi jeźdzcami w kraju, a ich umiejętności są niezrównane. Obecny władca Bretonii, Louen Lwie Serce, sam jest bardzo przywiązany do swojego wierzchowca.

Geografia

„To prawda, to wspaniałe rumaki. Ale jednak ośmielę się zauważyć, że nie są czystej krwi. Zapraszam szanownego pana do LʼAnguille, gdzie za rozsądną cenę można nabyć wierzchowce najczystszej bretońskiej krwi.”

- Wolfgang von Ilsbach, kupiec z Imperium.

Couronne to jedno z największych księstw, wyróżniające się wyraźnym podziałem na regiony. Właściwie Couronne to ziemie na północ od rzeki Sannez, zajmujące półwysep wrzynający się w Morze Szponów. Na wschodzie leży Marchia Couronne, ciągnąca się od Bladych Sióstr aż do niewyraźnie określonej granicy z Jałową Krainą.

Zachodnia część księstwa to tereny rolnicze, natomiast południe i wschód, szczególnie w pobliżu Gór Szarych i Bladych Sióstr, to regiony o bogatych tradycjach hodowlanych. Poszarpane i niegościnne wybrzeże, smagane sztormami z Morza Szponów, nie sprzyja handlowi. Do tego bliskość Norski wystawia północne rejony Couronne na nieustanne napaści łupieżców, zarówno zwykłych barbarzyńców, jak i tych walczących pod sztandarami Chaosu. Niemal wszystkie wioski na wybrzeżu otacza palisada, gdyż w przeciwnym wypadku nie przetrwałaby nawet jednego roku.

Map of couronne

Marchia Couronne rozciąga się na północ od Gór Szarych. W większości są to rozległe równiny, zbyt wysuszone morskim wiatrem, aby mogły rodzić dobre plony, jednak znakomicie nadające się do wypasania koni. Marchia słynie z najlepszych stadnin w całej Bretonii, a biorąc pod uwagę wysoką jakość hodowli w pozostałych księstwach, to naprawdę rzecz godna uznania.

Tereny Marchii są często najeżdzane przez zielonoskórych z Gór Szarych, którzy zapuszczają się także na tereny zachodniego Couronne. Co dziwne, orki poruszają się na wierzchowcach - dziwnych, mięsożernych górskich koniach, które wydają się równie zręcznie poruszać po stromych górskich ścieżkach, jak i trawiastych równinach księstwa. Nie wiadomo, skąd wzięły się te zwierzęta ani w jaki sposób zielonoskórzy zdołali je oswoić, a póki co zawiodły wszelkie próby ich ujarzmienia lub rozpłodu.

Ludność

Potrafią ujeżdzić każde stworzenie z czterema nogami i ogonem.”

- Marietta, najemniczka z Tilei.

Wbrew temu, co się o nich mówi, Courończycy wcale nie rodzą się na końskim grzbiecie. Co prawda kilka kobiet próbowało powić na siodle, lecz okazało się to wyjątkowo niewygodne, a urodzone w ten sposób dzieci wcale nie okazały się lepszymi jeźdzcami od innych. Jednakże prawdą jest, iż Courończycy siadają na koński grzbiet, zanim jeszcze nauczą się dobrze chodzić, a potem przez całe życie doskonalą się w tej sztuce. Nie dziwi więc, że uchodzą za najlepszych jeźdźców w całej Bretonii.

Ich zainteresowania nie ograniczają się wyłącznie do umiejętności jazdy konnej. Wielu z nich to wyśmienici eksperci w zakresie wiedzy o hodowli i odmianach tych szlachetnych zwierząt. Niemal dla każdego Courończyka najlepszym przyjacielem jest jego wierzchowiec. Mówi się, że Briończyk do śmierci walczyłby o żonę, lecz bez większego wahania oddałby konia, natomiast Courończyk odwrotnie. To tylko połowiczna prawda, gdyż Briończycy znani są z tego, że nie lubią oddawać niczego.

Żaden szanujący się Courończyk nie będzie nigdzie chodził, jeśli tylko może podjechać tam konno. Dotyczy to nawet chłopów, którzy - choć zgodnie z prawem nie mogą posiadać wierzchowców - często pracują w stajniach i stadninach, a także przy wypasie koni, a przez to mają możliwość doskonalenia się w sztuce jazdy konnej. Co więcej, każdy Courończyk będzie się pokazywał na swoim najlepszym wierzchowcu. Tutaj nikogo nie dziwi widok nobliwej damy na grzbiecie dorodnego rumaka. Szlachta twierdzi, że duży koń stwarza poczucie bezpieczeństwa, a przecież nigdy nie wiadomo, kiedy będzie trzeba ruszyć w bój. W rzeczywistości jeżdżą nimi tylko na targ i do karczmy, choćby nawet mieściły się tuż za zamkową bramą. Tego rodzaju wykorzystywanie szlachetnych zwierząt „na pokaz” budzi sprzeciw pewnej części courońskiego społeczeństwa, co zazwyczaj kończy się opuszczeniem rodzinnych stron i tułaczką po Bretonii. Częstymi wędrowcami są również błędni rycerze, pragnący udowodnić swoją sprawność w kierowaniu wierzchowcem l władaniu orężem każdemu śmiałkowi lub potworowi, który stanie na drodze niepokonanego rycerza i jego rączego wierzchowca.

Mimo powszechnego i zwyczajowego uwielbienia dla koni, nie wszyscy Courończycy chcą mieć z nimi do czynienia; niektórzy nawet serdecznie ich nie znoszą. Tacy ludzie często decydują się na podróż w dalekie strony, nie mogąc ułożyć sobie życia wśród miłośników koni, którzy potrafią rozmawiać tylko o umaszczeniu, długości grzywy, sposobach ułożenia pod siodło i technikach ujeżdzania lub bez końca rozprawić o szczegółach wykonania wędzidła i kropierzy.

Nie może więc dziwić fakt, iż hodowla i wyścigi konne stanowią ważny element courońskiej kultury, a nawet polityki. Sekrety krzyżowania najlepszych okazów są strzeżone równie zazdrośnie co tajemnice alkowy magnatów. Nierzadko dochodzi do podtruwania lub nawet okaleczania koni rywala, co prowadzi do poważnych zatargów, a nawet do zbrojnych napaści i porywania wierzchowców. Wyścigi konne wyznaczają najważniejsze daty w kalendarzu rycerzy i dworzan. W dobrym tonie jest pokazać się przynajmniej na kilku z nich, a nawet król zaszczyca swą obecnością najsłynniejsze gonitwy. Traktuje to jednak jako element utrzymywania władzy w księstwie, gdyż w odróżnieniu od wielu Courończyków, ma na głowie ważniejsze sprawy (na przykład rządy w całym królestwie) niż patrzenie na dwanaście koni, które w kurzawie i pyle bardzo szybko biegają dookoła placu.

Wewnętrzna polityka Couronne skupia się w większości na rozstrzyganiu i wywoływaniu sporów dotyczących koni. Wyjątkiem jest natomiast problem Marchii. Diuk Adalbert, obecny władca tych ziem, jest wasalem księcia Couronne. Jego ambicje sięgają dalej, zaś diuk chciałby osiągnąć pozycję lennika królewskiego. Próbuje więc wykorzystać fakt, iż obecny książę Couronne jest zarazem władcą Bretonii, naciskając na Louena Lwie Serce, aby uznał jego żądania. Jednakże król z ostrożnością podchodzi do realnej możliwości uzyskania przez Marchię niezależności od Couronne i politycznego zbliżenia się Adalberta do Jałowej Krainy.

Diuk próbuje osiągnąć swój cel, działając na dwóch płaszczyznach politycznych. Przede wszystkim niezwykle uprzejmie i pochwalnie wyraża się o baronach podległych jedynie władzy króla, podkreślając ich zasługi i wierną służbę. Jeśli przy okazji uda się wskazać, iż swymi czynami naprawiają błędy w polityce księcia, tym lepiej, choć diuk oficjalnie o tym nie mówi. Po drugie, Adalbert podejmuje się niebezpiecznych, acz chwalebnych misji, których powodzenie sprawi, iż król będzie musiał je wynagrodzić propozycją hołdu lennego bezpośrednio wobec tronu Bretonii. Tak czy inaczej, diuk potrzebuje inteligentnych i odważnych awanturników, którzy swymi śmiałymi czynami przysporzą chwały ambitnemu arystokracie.

Adalbert w sekrecie planuje militarny podbój Jałowej Krainy. Jest przekonany, iż zdobycie Marienburga z pewnością zapewniłoby mu tytuł barona, a może nawet udzielne księstwo. Burza Chaosu zaangażowała część sił zbrojnych Jałowej Krainy, więc diuk wykorzystuje sytuację, wprowadzając swoje wojska w rejon pasa granicznego. Rajcy Marienburga wystosowali oficjalny protest, lecz wysiłki ich wysłanników są ignorowane przez władcę Marchii.

Źródła

Warhammer FRP - Rycerze Graala