FANDOM


Skavenblight - to serce skaveńskiego Pod-Imperium i miejsce narodzenia się rasy Skavenów. Prawdopodobnie najgęściej zamieszkane miasto na całym świecie. Dzięki potężnej magii to miejsce jest od setek lat ukryte przed oczami śmiertelników. Niewielu nie-skavenów zna lokalizację tego miejsca.

To resztki na wpół zatopionego niegdyś wspaniałego miasta ludzi i krasnoludów, położone na samym środku niebezpiecznego bagna. Teraz zamieszkana licznie przez plugawych skawenów.

Jako stolica Pod-Imperium, Skavenblight leży w samym centrum podziemnych tuneli i węzłów handlowych. Czyniąc przez to Skavenblight najbogatszym miastem skavenów. Niestety także miasto cieszy się reputacją niebezpiecznego, ponieważ wielkie bogactwo przyciąga wielu złodziei i innych przestępców. Sytuacja ta doprowadziła do tego, że niezliczona ilość frakcji walczy między sobą o wpływy, terytorium i zasoby.

Mimo, że każdy szanujący się klan posiada w mieście choćby przyczółek to klan Moulder i klan Skryre mają dominującą pozycję. Wpływy te utrzymują dzięki obfitym zapasom spaczenia. Kolejnym ważnym klanem jest, klan Pestiens zamieszkujący odizolowaną dzielnicę o podłożu religijnym. Ostatnim z tak zwanej Wielkiej Czwórki jest klan Eshin. Klan Eshin posiada najmniejszy teren z dominujących klanów, jednak posiadają olbrzymie wpływy i każdy z pozostałych klanów powinien się z nim liczyć.

W Skavenblight rezyduje Rada Trzynastu, organizacja złożona z przedstawicieli wpływowych klanów. Rada zbiera się by radzić i ogłaszać ważne decyzje związane z przyszłością Pod-Imperium. W mieście znajduje się także Wielka Świątynia Rogatego Szczura, a co za tym idzie urzęduje w niej legendarny Zakon Szarych Proroków.

Historia

Geneza miasta

Setki lat temu, ludzie i krasnoludy żyli razem w jednym wielkim mieście. Miasto było bardzo stare, powstało zapewne przed narodzeniem się młodszych ras. Rozciągało się na powierzchni i pod ziemią. Zgodnie z prawami natury krasnoludy zarządzały podziemiami, a ludzie powierzchnią. Miasto było niebywale bogate, a mieszkańcy niezwykle szczęśliwi.

Zdecydowali więc mieszkańcy, że za ich dobro powinni podziękować bogom. Zaprojektowali świątynię taką, jakiej świat nie widział. Na rozległym placu postawiono obszerną halę, zwieńczoną wieżą sięgającą ponad chmury. Rozpoczęto budowę.

Mijały lata i pokolenia. Świątynia była prawie gotowa, tylko wieża stała się tak wysoka, że trudno było nawet wnosić tam materiały. Praca zwolniła, a ludzie zwątpili w ukończenie budowy. Pewnego dnia przybyła osoba która znała rozwiązanie. Jednak zdradzi je gdy mieszkańcy pozwolą mu poświęcić wieżę swoim bogom. Ludzie nie mieli nic do stracenia, więc się zgodzili. W ciągu jednej nocy świątynia była gotowa, a po nieznajomym nie było ani śladu. Pozostawił po sobie tylko wielki rogaty dzwon, wiszący u szczytu białej wieży.

Ludzie zadowoleni realizacją planu poszli do świątyni. Jednak o północy tajemniczy dzwon zaczął dzwonić. Raz za razem wydawał ogłuszające dźwięki. Po trzynastym uderzeniu uderzył jasny grom, a Morrslieb rozjaśniał zielonym blaskiem. Następnego dnia zaczął padać w mieście deszcz ciemny jak popiół. Ciemność owładnęła miasto.

Dzień po dniu, tydzień po tygodniu dzwon rozbrzmiewał trzynaście razy co noc. Ciemność nie ustępowała, a czarny deszcz ciągle padał. Ludzie modlili się do swoich bogów o łaskę, jednak deszcz dalej padał. Uprawy zgniły. Krasnoludy się tym nie przejmowały, bo w podziemiach dalej było sucho i ciepło. Ludzie wyruszyli w wielu kierunkach poszukując pomocy, ale nikt nie wrócił. A dzwon dalej bił.

Nastąpiła seria katastrof. Deszcz meteorytów zniszczył domy, ludzie chorowali i umierali, a dzieci rodziły się zdeformowane. Robactwo pożerało zapasy, a ludzie zaczęli głodować. Znów ludzie zwrócili się o pomoc do krasnali. Ale tunele zostały zalane i długobrodym zostało niewiele zapasów, więc znów odmówili.

Z braku perspektyw ludzie zaczęli wzywać mrocznych bogów i zakazanych demonicznych książąt, lecz to nie pomogło, zamiast tego wróciły szkodniki teraz większe i silniejsze. Bestie ucztowały na zmarłych i polowały na słabych.

W końcu zdesperowani uzbroili się i znów poszli do krasnoludów, Żądali by ich wpuścić, ale nikt nie odpowiadał. Więc wyważyli bramę. Schodząc coraz niżej napotkali same ruiny i żadnego z krasnoludów. W końcu doszli do sali tronowej. Znaleźli tam tylko obgryzione kości i coś jeszcze. Było to szczuropodobne stworzenie. Nagle z korytarzy zaczęły wypływać całe hordy podobnych stworów. Ludzie dzielnie się bronili, ale nie mieli szans.

Wzrost i upadek Skavenblight

W trakcie budowy...